Bez filtrów: Wściekli organizatorzy wydarzeń, zepsute wagi i społeczność na pierwszym miejscu
Witamy ponownie w Unfiltered, naszej comiesięcznej serii zza kulis, w której dzielimy się tym, co naprawdę dzieje się w Green Coffee Collective. To nie są wypolerowane ogłoszenia ani idealne rezultaty. Chodzi o szczerość wobec rzeczywistości budowania czegoś nowego i próby robienia rzeczy inaczej w pozyskiwaniu kawy zielonej.
Oto, co działo się w tym miesiącu.
Manchester Community Cupping – pierwszy z wielu
W kwietniu zorganizowaliśmy nasze pierwsze community cupping w Manchesterze. To coś, na co czekałem od dawna. Od pewnego czasu rozmawialiśmy o budowaniu biznesu kawy zielonej, który nie tylko wysyła kawę za drzwi, ale faktycznie łączy ludzi. Ale jak to zwykle bywa w małym zespole, pozostało to ładnym pomysłem, dopóki nie pojawiły się odpowiednie możliwości.
To się zmieniło, gdy do zespołu dołączyła Saskia. Jej doświadczenie, energia i zapał do budowania naszej społeczności pozwoliły nam wreszcie poświęcić wydarzeniom należytą uwagę. A jeśli ten event w Manchesterze jest jakimkolwiek wskaźnikiem, to jesteśmy na dobrej drodze.
Ogromne podziękowania dla Saskii za zorganizowanie tego oraz dla Nat z Aiturm za udostępnienie przestrzeni. Dołączyli do nas także Jonny z Mi Cafe, Mark z Khipu i James z Omwani, którzy dzielili się historiami ze swojego etapu łańcucha dostaw.

Mieliśmy nadzieję na około 20 uczestników, więc gdy pojawiło się ponad 30 osób, poczuliśmy prawdziwy sukces, biorąc pod uwagę, że to był nasz pierwszy raz. Pobieraliśmy niewielką opłatę w wysokości 5 funtów – głównie po to, by upewnić się, że osoby, które zarezerwowały miejsce, faktycznie się pojawią – a wszelkie pozostałe środki po wynajmie sali zostaną przekazane na jedną z naszych wspieranych inicjatyw. To coś, co chcemy rozwijać wraz z rozwojem tych wydarzeń. Im większa publiczność, tym większy wpływ.
Mieliśmy około 20 kaw na trzech stołach do cuppingu i była to świetna okazja dla osób nowych w procesie cuppingu, by spróbować swoich sił. Brawo dla wszystkich, którzy się zaangażowali i spróbowali!
Ustawiliśmy też kilka naszych próbnych palarek, aby każdy zainteresowany mógł spróbować. Jedna lub dwie osoby, które nigdy wcześniej nie prażyły, podjęły próbę, co jest dla nas bardzo satysfakcjonujące, bo doświadczeni palacze z naszej społeczności mogli pomóc nowicjuszom.
Kolejny przystanek to Bristol. Wkrótce pojawią się szczegóły.
London Coffee Festival – duże wydatki, duże lekcje
To wydarzenie zdominowało kwiecień i maj. Było intensywnie. London Coffee Festival to największa inwestycja finansowa, jaką podjęliśmy od czasu uruchomienia Green Coffee Collective.

Dla orientacji, sam stoisko kosztowało około 5 000 funtów. Do tego doszły koszty prądu – 650 funtów, zakwaterowania – około 750 funtów, indywidualnego tła i projektu stoiska – 1 500 funtów, a także wszystkie drobne wydatki – wynajem stołów, oznakowanie, druk, przygotowanie zapasów – i byliśmy tuż pod granicą 10 000 funtów.
Tak, czuliśmy presję.
Ale decyzja była jasna. Jeśli poważnie myślimy o dotarciu do większej liczby palaczy, to właśnie tam ich znajdziemy. Dwa dni branżowe i weekend skierowany do konsumentów – tylko w sobotę pojawiło się ponad 7 000 osób. Biorąc pod uwagę ostatni impet w tej części naszej publiczności, uznaliśmy, że to odpowiedni moment, by zainwestować na całego.
Czwartek i piątek to dni branżowe, które dały nam szansę na coś naprawdę innego. Importerzy zwykle nie wystawiają się na takich targach. Dlatego pozwoliliśmy naszym partnerom sourcingowym przejąć stoisko na godzinę podczas dwóch dni branżowych – dając im możliwość zaprezentowania się w sercu LCF bez konieczności pozostawania na weekend... gdzie importerzy zazwyczaj są mniej istotni.
W dniach konsumenckich rozdawaliśmy małe 100-gramowe woreczki z kawą zieloną – do każdego dołączona była karta ze zszytym linkiem do instagrama z filmem pokazującym, jak uprażyć kawę na patelni w domu. A jeśli ktoś był ciekawy, zapraszaliśmy do spróbowania prażenia na Kaffelogic bezpośrednio przy stoisku.

Ta część się sprawdziła. Nie do końca poszła po planie moja próba kampanii marketingu partyzanckiego.
Obawiając się, że może zabraknąć ruchu, zwłaszcza że nasze stoisko było schowane na trzecim piętrze w najdalszym rogu, wydrukowałem 2 000 wizytówek z kodem QR prowadzącym do wiadomości na WhatsApp, na karcie dużymi czerwonymi literami było napisane „Free Drugs”, a pod spodem małym drukiem „Don’t worry it’s green coffee”. Rozdawaliśmy je rano w sobotę na terenie wydarzenia.
Mniej niż godzinę później podszedł do mnie zdenerwowany organizator, informując, że dystrybucja ulotek wymaga dodatkowej opłaty. Oczywiście, że tak. Chyba nie ma rzeczy, za którą organizatorzy nie chcieliby pobrać opłaty. Wspomniał, że szanuje pomysł, ale musieliśmy przestać. Na szczęście mieliśmy dobry ruch przez całe 4 dni i zdarzały się momenty, gdy w kolejce do prażenia stały trzy, cztery osoby.
Wielkie dzięki dla Dana z Big Hand Little Hand za wypożyczenie pięknych stołów, które naprawdę pomogły zorganizować stoisko. Stały się centrum naszych cuppingów i strefy demonstracyjnej, robiąc dużą różnicę.
Jeśli chodzi o wyniki, sprzedaliśmy sporo maszyn Kaffelogic i kawy zielonej podczas weekendu. To pomogło odzyskać sporą część wydatków, ale co ważniejsze, poznaliśmy ludzi – ciekawych domowych palaczy, profesjonalistów, entuzjastów – którzy teraz wiedzą, kim jesteśmy, o co nam chodzi i dlaczego robimy rzeczy inaczej.
Zepsute maszyny, cięższe worki
Kwiecień przypomniał nam o naszych początkach – i to nie w dobrym sensie.
Nasza automatyczna waga, która pomaga nam dzielić pełne worki 30–60 kg na jednostki po 5 kg, przestała działać. To ta sama najtańsza maszyna, którą kupiliśmy w zeszłym roku – trochę ryzykowny wybór wtedy. A teraz, oczywiście, ryzyko się na nas odbija.
Brak oznaczeń marki. Brak wsparcia klienta. Brak możliwości zidentyfikowania uszkodzonego silnika. Na razie więc wracamy do ważenia każdego zamówienia ręcznie.
To było bolesne.
Gdy zaczynaliśmy, ważenie 5–8 zamówień tygodniowo ręcznie było w porządku. Teraz, przy obecnym wolumenie, to inna historia. Alex, który prowadzi operacje, dość głośno dał do zrozumienia, że nie tak planował spędzić ostatnie tygodnie.
Wniosek jest prosty – jeśli coś staje się kluczowe dla twojej działalności, zainwestuj odpowiednio. A gdy się zepsuje, upewnij się, że jest sposób na naprawę.
Pomagamy nowym palaczom odnaleźć się
Ostatnio mieliśmy świetne rozmowy z palaczami, którzy dopiero zaczynają. I pojawiła się jedna duża szansa – utrudniliśmy sobie znalezienie odpowiedniej kawy bardziej niż to konieczne.
Jeśli jesteś doświadczonym palaczem, możesz szukać mytego SL28 z Kenii z konkretnej wysokości. Ale jeśli dopiero zaczynasz, możesz po prostu chcieć czegoś, co dobrze sprawdzi się w espresso. Tu właśnie popełniliśmy błąd.
Pracujemy teraz nad treściami i zmianami na stronie, które będą prowadzić ludzi według metody parzenia – nie tylko pochodzenia czy procesu. Coś w stylu "Kawa zielona do espresso na mleku" lub "do łagodnego parzenia filtrowanego" może wydawać się oczywiste, ale nie zbudowaliśmy doświadczenia wokół tego. Jest trochę nakładania się kaw w różnych kategoriach, ale biorąc pod uwagę, że ostatecznie to, co działa dla konkretnej metody parzenia, jest subiektywne, mamy nadzieję, że przynajmniej pomoże to nowym palaczom zdecydować, co odpowiada ich potrzebom.
Wniosek jest prosty; rozmawiaj ze swoimi klientami. Zadawaj pytania. A potem ułatw im znalezienie tego, czego szukają. Zwłaszcza jeśli jeszcze nie wiedzą, co to jest.
Reklamy na Reddicie – strzał i pudło
To trochę zabolało. Korzystam z Reddita od lat i zawsze uważałem, że jest tam potencjał. Jest silna społeczność palaczy. Logika wydawała się prosta – płatne, targetowane posty tylko do użytkowników z UK i UE zainteresowanych paleniem? Powinno być łatwe.
Testowałem to przez około miesiąc, wydając 700 funtów. Nie było ani jednej sprzedaży.
Mieliśmy świetne zaangażowanie na promowanym poście, gdzie pytałem ludzi, co chcieliby wiedzieć o pozyskiwaniu kawy zielonej, ale nic z tego nie przełożyło się na zamówienia. To nie znaczy, że nie było wartościowe – dało nam to wgląd i widoczność. Ale na koniec dnia potrzebujemy kampanii, które generują zakupy.
Więc lekcja odrobiona. Reddit może być świetny do rozmów, ale może nie do płatnego pozyskiwania klientów – przynajmniej na razie. Czas spróbować Meta.
Prawidłowe wdrożenie
Na koniec pracowaliśmy nad czymś, co chodziło mi po głowie od jakiegoś czasu – upewnić się, że gdy ktoś dołącza do naszej listy mailingowej, faktycznie pomaga mu to uzyskać wartość.
Stworzyliśmy nową automatyzację, która robi dwie rzeczy:
Pomaga nam zidentyfikować, czy ktoś praży w domu, czy profesjonalnie.
Dostarcza prosty proces wdrożenia z przydatnymi linkami, kontekstem o tym, kim jesteśmy, i odpowiednimi kolejnymi krokami w zależności od poziomu zaawansowania.
Rok temu wysyłałem nowe maile do klientów ręcznie, pytając, na czym palą, jak możemy pomóc i kierując ich do odpowiednich narzędzi. To już nie jest skalowalne. Ale wszystko, czego nauczyliśmy się z tych rozmów, wbudowaliśmy w prosty, czteroczęściowy flow powitalny, który teraz działa automatycznie.
Uruchomiliśmy też follow-up po zakupie, który prosi o opinię na temat doświadczenia. I szczerze, wnioski z tego są bezcenne. Słyszymy wyraźniej, co działa, czego brakuje i gdzie musimy się poprawić.
Chciałbym móc zaoferować osobiste podejście przy każdym zakupie, ale trzeba to zrównoważyć z tym, co jest skalowalne. Dodanie dobrze skonstruowanego flow automatyzacji pozwala nam dać każdemu nowemu klientowi przynajmniej trochę wsparcia, starając się zachować jak najbardziej osobisty charakter.
To wszystko na maj. Jeśli dotarłeś aż tutaj – dzięki. Jesteśmy wdzięczni, że możemy budować to razem ze społecznością palaczy, którzy naprawdę dbają o dobrą kawę i dobre relacje. A jeśli jest coś, o czym chcesz, żebyśmy napisali w przyszłym miesiącu, po prostu odpowiedz lub napisz do nas.