Spis treści

Migracje klimatyczne a przyszłość kawy: jak zmiany klimatu wypierają plantatorów kawy

6 min read
Climate migration and the future of coffee: how climate change is displacing coffee farmers

Table of Contents

Zmiany klimatyczne nie są już odległym zagrożeniem dla producentów kawy. W całym Ameryce Środkowej rosnące temperatury, nieregularne opady i nowe fale szkodników niszczą fundamenty jednej z najważniejszych branż w regionie. To, co kiedyś było stabilną, wielopokoleniową pracą, staje się teraz niemożliwe do utrzymania. Dla wielu rodzin migracja nie jest już wyborem – to kwestia przetrwania.
Ten rosnący ruch ludzi jest częścią szerszego kryzysu: migracji klimatycznej. Przekształca regiony rolnicze i wyrywa całe społeczności, zwłaszcza te zależne od kawy.

 

Kim jest migrant klimatyczny

Migrant klimatyczny to osoba zmuszona do opuszczenia swojego domu, ponieważ jej środowisko nie jest już w stanie utrzymać dotychczasowego stylu życia. Może to być spowodowane ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi – huraganami, suszami, powodziami – lub powolniejszymi zmianami, takimi jak degradacja gleby i przesunięcia temperatur.

W przeciwieństwie do uchodźców uciekających przed wojną lub prześladowaniami, migranci klimatyczni nie są uznawani na mocy prawa międzynarodowego. Nie mają ochrony prawnej na podstawie Konwencji Genewskiej z 1951 roku ani Protokołu z 1967 roku, co oznacza brak prawa do azylu, brak określonej drogi do bezpieczeństwa i brak obowiązku pomocy ze strony innych krajów.

Większość z nich to osoby przesiedlone wewnętrznie, przemieszczające się w obrębie własnych granic do obszarów mniej dotkniętych suszą lub osuwiskami. Inni przekraczają granice w poszukiwaniu pracy, często kierując się na północ. Bank Światowy szacuje, że zmiany klimatyczne mogą zmusić do migracji nawet do czterech milionów osób w Meksyku i Ameryce Środkowej w ciągu najbliższych 30 lat.

To rolnicy, zbieracze, pracownicy młynów – ludzie, którzy zbudowali swoje życie wokół ziemi i roślin kawy, które kiedyś tam rzetelnie rosły.

 

Salwador: gdy zbiory znikają

Niewiele historii tak wyraźnie oddaje tę zmianę jak historia Salwadoru. Kawa była kiedyś filarem gospodarki kraju. W latach 70. eksport kwitł, a uprawa kawy zapewniała setki tysięcy miejsc pracy. Dziś branża wygląda zupełnie inaczej.

Rolnicy tacy jak Yolanda del Carmen Marín z Sonsonate pamiętają, gdy każda roślina dawała trzy kosze kawy. Teraz zbiory znacznie się skurczyły. Powody są złożone – niskie ceny rynkowe, brak inwestycji oraz rozprzestrzenianie się La Roya, czyli rdzy liści kawy, która rozwija się w cieplejszych i wilgotniejszych warunkach. Ale zmiany klimatyczne potęgują wszystkie te czynniki.

Produkcja na niektórych plantacjach spadła z tysięcy ton w latach 70. do zaledwie kilkuset dzisiaj. Tylko w ostatniej dekadzie Salwador stracił ponad 80 000 miejsc pracy związanych z kawą. Przy tak niewielu lokalnych możliwościach wiele rodzin się rozpada – rodzice migrują, by wspierać pozostawione dzieci, a młodzi ludzie wyjeżdżają na północ w poszukiwaniu czegoś stabilniejszego. Prawie jedna piąta Salwadorczyków mieszka teraz w Stanach Zjednoczonych.

 

Szeroki obraz Ameryki Środkowej

W całym regionie schemat się powtarza. Nikaragua doświadczyła kolejnych susz w 2016 i 2017 roku, które zniszczyły zbiory. Gdy w końcu nadeszły deszcze, pojawiły się gwałtownie, zmywając osłabione rośliny. Wielu producentów popadło w długi, pożyczając na kolejny sezon, by znów zobaczyć nieudane plony. Niektórzy ograniczyli produkcję, inni całkowicie zrezygnowali.

Potem nadszedł 2020 rok, gdy huragany Eta i Iota uderzyły w odstępie kilku tygodni. Burze zniszczyły domy, drogi i plantacje w Hondurasie i Nikaragui, uszkadzając do 15% terenów uprawy kawy w Nikaragui. Termin nie mógł być gorszy – kraje już borykały się z gospodarczymi skutkami pandemii.

Zniszczenia zmusiły tysiące pracowników kawy do migracji. Większość Nikaraguańczyków przekroczyła granicę z Kostaryką, podczas gdy inni dołączyli do rosnącego nurtu na północ w kierunku Meksyku i USA. Dla wielu były to jedyne realne miejsca z pracą sezonową lub istniejącymi sieciami migracyjnymi.

W Hondurasie kawa pozostaje kluczowym źródłem zatrudnienia, angażując około 28% siły roboczej. Jednak podatność kraju na zmiany klimatyczne jest poważna. Rosnące temperatury sprawiły, że plantacje kawy na niskich wysokościach stały się nieopłacalne, zmuszając plantatorów do przenoszenia się wyżej w poszukiwaniu chłodniejszych mikroklimatów. Obfite deszcze powodują osuwiska, a długotrwałe susze wysuszają glebę.

 

Gdy kawa staje się nieopłacalna

To nie są odosobnione problemy. Według najnowszych badań połowa terenów obecnie nadających się do uprawy kawy może zostać utracona do 2050 roku. W krótkim terminie oznacza to mniejsze plony i nieregularne zbiory. W dłuższej perspektywie – całe regiony mogą stać się całkowicie nieodpowiednie do uprawy kawy.

Kolumbia, drugi co do wielkości producent Arabiki na świecie, już obserwuje zmiany temperatur i opadów, które wpływają nie tylko na plony, ale także na smak i jakość. Sześćdziesiąt procent dzikich gatunków kawy jest obecnie zagrożonych wyginięciem.

Wpływ społeczny jest ogromny. W miarę jak uprawa kawy staje się trudniejsza, młodsze pokolenia opuszczają obszary wiejskie. Plantacje bez następców są porzucane lub przekształcane na inne uprawy. Lokalne gospodarki kurczą się, a migracja rośnie – to cykl osłabiający zarówno odporność rolnictwa, jak i stabilność społeczności.

 

Polityka migracji i odpowiedzialność

Migracja z Ameryki Środkowej stała się politycznym punktem zapalnym w Stanach Zjednoczonych. Trump przedstawiał to jako problem graniczny, tnąc pomoc dla Hondurasu, Gwatemali i Salwadoru za to, co określił jako ich niezdolność do powstrzymania migrantów zmierzających na północ.

Jednak cięcia pomocy podważają wysiłki adaptacyjne – same inicjatywy mające na celu utrzymanie ludzi na ich ziemi. Fundusze wspierały projekty wprowadzające odporne na szkodniki odmiany kawy, wzmacniające systemy nawadniania i szkolące rolników w zarządzaniu zmieniającymi się wzorcami opadów. Bez tego wsparcia warunki napędzające migrację tylko się pogarszają.

To rodzi pytanie moralne. Kraje uprzemysłowione – te, których rozwój gospodarczy był napędzany przez paliwa kopalne – najbardziej przyczyniły się do globalnego ocieplenia. A jednak to rolnicy w krajach rozwijających się ponoszą konsekwencje. Jeśli producenci kawy są przesiedlani przez zmiany klimatyczne, których nie spowodowali, czy nie powinni być chronieni przez kraje, które je wywołały?

Uznanie migrantów klimatycznych za legalną grupę uchodźców byłoby krokiem w stronę sprawiedliwości. Oznaczałoby dostęp do ochrony, wsparcia i bezpiecznego przesiedlenia – tych samych praw, które już przysługują osobom uciekającym przed wojną lub prześladowaniami.

Patrząc w przyszłość

Dla kawy stawka jest wysoka. Bez dużych inwestycji w adaptację – od systemów nawadniania po zalesianie i hodowlę odmian odpornych na zmiany klimatu – ogromne obszary Ameryki Środkowej mogą przestać być produkcyjne w ciągu jednego pokolenia. To przekształciłoby globalny rynek kawy, podniosło ceny i pozbawiło miliony źródła utrzymania.

Raport Groundswell Banku Światowego przewiduje, że do 2050 roku migracje spowodowane zmianami klimatu mogą przekształcić wewnętrzne populacje w całej Ameryce Łacińskiej. Dla rolników kawy adaptacja to kwestia przetrwania – ale wymaga zasobów, których wielu po prostu nie ma.

Jeśli świat chce, by kawa miała przyszłość, wsparcie tych, którzy są u podstaw jej produkcji, musi być częścią rozwiązania. Uczciwe ceny, finansowanie adaptacji klimatycznej i uznanie migrantów klimatycznych to elementy tego większego obrazu.

Decyzje podejmowane teraz – przez rządy, konsumentów i sam przemysł kawowy – zadecydują, czy społeczności rolnicze w Ameryce Środkowej będą mogły się dostosować i pozostać, czy zostaną zmuszone do opuszczenia ziemi, która ich utrzymywała przez pokolenia.