Spis treści

    Polityka kawowa Brazylii: od neoliberalizmu Bolsonaro do skupienia na małych gospodarstwach Lula

    4-5 min read
    Brazil’s coffee politics: from Bolsonaro’s neoliberalism to Lula’s smallholder focus

    Table of Contents

      Pozycja Brazylii na światowym rynku kawy jest często traktowana jako apolityczna. Duzi producenci robią to, co robią duzi producenci, działając z myślą o skali i efektywności. Jednak takie ujęcie jest całkowicie mylące. Gospodarka kawowa Brazylii nigdy nie była neutralna. Zawsze kształtowały ją polityka, własność ziemi oraz interesy, które państwo decyduje się bronić, gdy rynki i klimat stają się nieprzyjazne.

      W ostatniej dekadzie stało się to coraz bardziej widoczne.

      Gdy Jair Bolsonaro, prawicowy neoliberalny zwolennik, objął władzę w 2018 roku, było to efektem lat politycznego wyczerpania: masowych protestów, recesji, upadku instytucji i skandalu korupcyjnego, który zaszkodził brazylijskiej lewicy. Lula, który opuszczał urząd z poparciem powyżej 80 procent, został uwięziony na podstawie zarzutów później unieważnionych przez brazylijski Sąd Najwyższy, co otworzyło drogę do wzrostu popularności Bolsonaro (BBC). Bolsonaro wykorzystał ten moment, tworząc koalicję łączącą interesy biznesowe, konserwatywnych ewangelików, części policji i wojska oraz wyborców po prostu zdesperowanych na zmiany (BBC). Jego projekt polegał na przywróceniu politycznej siły elit agrarnych i cofnięciu redystrybucyjnych oraz regulacyjnych zdobyczy ostatnich dwóch dekad.

      Geopolitycznie Bolsonaro zbliżył się do Donalda Trumpa. Oboje dzielili światopogląd wrogi regulacjom środowiskowym, lekceważący normy demokratyczne i akceptujący nierówności jako efekt wzrostu. Bolsonaro publicznie poparł twierdzenia Trumpa o fałszerstwach wyborczych w 2020 roku i opóźniał uznanie zwycięstwa Bidena. Trump z kolei otwarcie poparł reelekcję Bolsonaro, nazywając go bliskim sojusznikiem (A Pública). Za rządów Bolsonaro Brazylia ustawiła się wyraźnie w politycznym porządku zorientowanym na USA i eksploatację zasobów.

      To zbliżenie miało realne konsekwencje dla ziemi i rolnictwa. Prezydentura Bolsonaro zbiegła się z osłabieniem agencji środowiskowych i gwałtownym wzrostem wylesiania, które osiągnęło najwyższy poziom od piętnastu lat (BCIU). Interesy agribiznesu zyskały na sile. Egzekwowanie prawa osłabło. Koncentracja ziemi i ekspansja na nowe tereny przyspieszyły. To nie był przypadkowy dryf polityki. To przewidywalny efekt rządu strukturalnie związanego z dużymi właścicielami ziemskimi i rolnictwem eksportowym.

      W sektorze kawy przełożyło się to na system nastawiony na skalę, a nie odporność. Większe plantacje, zaprojektowane pod kątem wydajności i objętości, korzystały z łagodnych regulacji i mniejszej odpowiedzialności. Mali producenci, którzy wytwarzają znaczną część brazylijskiej kawy i są najbardziej narażeni na zmienność klimatu, pozostali znacznie bardziej bezbronni. Analizy branżowe z tamtego czasu wskazywały, że Bolsonaro konsekwentnie faworyzował duże operacje, nawet gdy zmiany klimatyczne zaczęły niszczyć bazę ziemi, od której te systemy zależą (Coffee Intelligence).

      Nawet rząd Bolsonaro nie mógł jednak całkowicie ignorować ograniczeń tego modelu. Gdy ceny kawy spadły do trzynastoletniego minimum, rozważał bezpośrednią interwencję na rynku poprzez mechanizmy wsparcia cen, które pozwoliłyby producentom sprzedawać kawę państwu po ustalonej cenie minimalnej (Reuters). Propozycja ta była sprzeczna z deklarowanym przez Bolsonaro zobowiązaniem do oszczędności, ale ujawniła niewygodną prawdę. Fundamentalizm rynkowy był tolerowany tylko wtedy, gdy nie groził załamaniem. Gdy to nastąpiło, interwencja państwa stała się nieunikniona.

      W tym okresie Brazylia eksportowała rekordowe ilości towarów rolnych, podczas gdy głód i niepewność żywnościowa pogarszały się w kraju. Rolnicy rodzinni produkowali większość żywności spożywanej przez Brazylijczyków, ale otrzymywali ułamek publicznego kredytu i ochrony politycznej przyznawanej eksportowemu agribiznesowi. Kawa wpisywała się w tę sprzeczność: opłacalna dla bilansu handlowego, niepewna dla tych, którzy ją uprawiają (IPES-Food).

      Powrót Luli do władzy w 2023 roku oznaczał zdecydowane zerwanie z tą trajektorią.

      Jego trzecia prezydentura postawiła na pierwszym miejscu zwalczanie głodu, ochronę społeczną i naprawę środowiska w polityce gospodarczej. Przywrócono polityki, które już wcześniej okazały się skuteczne w latach 2000., w tym publiczne zakupy żywności od małych rolników, rozszerzone transfery socjalne oraz odbudowę krajowych organów zarządzania żywnością zlikwidowanych za Bolsonaro (IPES-Food). W ciągu kilku dni od objęcia urzędu Lula przywrócił też ochronę środowiska i ponownie zobowiązał Brazylię do zerowej netto deforestacji do 2030 roku, odwracając łagodną politykę poprzedniej administracji (BCIU).

      To nie była polityka symboliczna. To była materialna zmiana w tym, czyje interesy państwo stawia na pierwszym miejscu.

      Na arenie międzynarodowej Lula odsunął Brazylię od proamerykańskiego kursu Bolsonaro i skierował ją ku bardziej niezależnej, multipolarnej polityce zagranicznej. Ponownie zaangażował się w integrację regionalną i współpracę Południe-Południe, dając sygnał, że Brazylia nie będzie już podporządkowywać krajowych priorytetów ideologicznemu zbliżeniu z Waszyngtonem (Geopolitical Economy). Bolsonaro, stojąc przed odpowiedzialnością prawną za korupcję i sposób radzenia sobie z Covid-19, wyjechał z Brazylii na Florydę przed przekazaniem władzy.

      To zerwanie nie pozostało bez wyzwań.

      W 2025 roku Stany Zjednoczone nałożyły 50-procentowe cło na brazylijskie towary w ruchu powszechnie interpretowanym jako polityczna zemsta, a nie ekonomiczna konieczność, ściśle powiązana z poparciem Trumpa dla Bolsonaro i wrogością wobec rządu Luli (Al Jazeera; LSE). Kawa była bezpośrednio narażona. Brazylia eksportuje większość swojej produkcji, a USA są jej największym odbiorcą. Rolnicy rodzinni, już borykający się z suszą wywołaną zmianami klimatu i spadającymi cenami arabiki, mieli najwięcej do stracenia (Al Jazeera).

      Te cła zostały już zniesione. Ale ten epizod pozostaje pouczający.

      Pokazał, jak szybko kawa może zostać wciągnięta w geopolityczne naciski, gdy kraj produkujący prowadzi politykę kwestionującą utrwalone interesy. I pokazał, po raz kolejny, na kim zwykle spoczywają koszty tych nacisków. Nie na elitach politycznych czy dużych eksporterach, lecz na rolnikach i społecznościach wiejskich, które najmniej są w stanie poradzić sobie z nagłymi wstrząsami (LSE).

      Sektor kawowy Brazylii wychodzi teraz z okresu celowej eksploatacji i politycznego porzucenia i wchodzi w sporną fazę naprawy.

      Podejście Luli nie obiecuje łatwej ani natychmiastowej transformacji. Ale ponownie osadza kawę w szerszym systemie żywnościowym, który traktuje ziemię, pracę i klimat nie jako zewnętrzne czynniki, lecz jako polityczne obowiązki. Uznaje, że odporności nie da się zbudować na deregulacji i że bezpieczeństwo żywnościowe nie może być utrzymane wyłącznie przez eksport.

      Kawa będzie nadal płynąć z Brazylii. Pytanie brzmi, czy będzie to robić przez system zaprojektowany do koncentracji wartości i władzy, czy taki, który zaczyna, choć niedoskonałe, redystrybuować oba te elementy.