Spis treści

Naprawa klimatu – czy kolejny ciężar dla Globalnego Południa? EUDR a drobni producenci kawy

6 min read
A climate fix - or another burden on the Global South? The EUDR and smallholder coffee

Table of Contents

Nowe rozporządzenie UE dotyczące wylesiania jest ambitne – i spóźnione. Ma na celu powstrzymanie produktów powiązanych z utratą lasów przed wejściem na rynek europejski, w tym kawy. Teoretycznie to krok w dobrym kierunku. Jednak dla 12,5 miliona drobnych rolników, którzy uprawiają większość światowej kawy, może to oznaczać poważne nowe ryzyka.

Przyglądamy się bliżej rozporządzeniu UE o wylesianiu – czym jest, dlaczego powstało i co oznacza dla producentów kawy, którzy już teraz są pod presją.

Czym jest rozporządzenie UE o wylesianiu?

Wylesianie jest jednym z głównych czynników napędzających zmiany klimatu i utratę bioróżnorodności. Definiuje się je jako przekształcenie lasu na cele rolnicze – często pod uprawy takie jak soja, kakao i kawa. W 2015 roku  Cele Zrównoważonego Rozwoju ONZ postawiły jasny cel: zatrzymać wylesianie do 2020 roku. Ten cel nie został osiągnięty.

W odpowiedzi na to narastał impet działań. Na COP26 w Glasgow UE dołączyła do 143 innych krajów, zobowiązując się do zatrzymania wylesiania do 2030 roku. Porozumienie uznało, że zatrzymanie utraty lasów, ochrona pozostałych lasów oraz przywracanie zdegradowanych terenów jest niezbędne do osiągnięcia globalnych celów klimatycznych. W ramach tego Komisja Europejska zobowiązała się do współpracy z krajami partnerskimi na rzecz przejścia na łańcuchy dostaw wolne od wylesiania – w tym w sektorze kawy.

W czerwcu 2023 roku UE wprowadziła przełomowe prawo: rozporządzenie UE o wylesianiu (EUDR). Cel jest jasny – zapewnić, że produkty konsumowane w UE nie przyczyniają się do wylesiania ani degradacji lasów nigdzie na świecie. Rozporządzenie obejmuje siedem kluczowych surowców: kawę, kakao, soję, olej palmowy, kauczuk, drewno i bydło. Zgodnie z nowymi przepisami firmy sprzedające te produkty do UE muszą udowodnić, że są wolne od wylesiania – czyli że nie zostały wyprodukowane na terenach wykarczowanych po 31 grudnia 2020 roku.

Początkowo planowane na 2024 rok, wdrożenie przepisów zostało przesunięte, aby umożliwić etapowe wprowadzanie. Większe firmy muszą się dostosować do grudnia 2025 roku. Mikroprzedsiębiorstwa mają czas do czerwca 2026. UE sklasyfikuje też kraje produkujące według ryzyka wylesiania: niskie, średnie lub wysokie. Większość spodziewana jest w kategorii niskiego ryzyka, co pomoże skierować kontrolę i zasoby tam, gdzie wyzwania są największe.

Co to oznacza dla kawy?

Kawa jest szóstym co do wielkości rolniczym czynnikiem globalnego wylesiania. W krajach takich jak Brazylia, Wietnam i Indonezja duże obszary lasów deszczowych zostały wykarczowane pod plantacje monokulturowe. Około 40% światowej kawy pochodzi z tych systemów uprawy na słońcu, gdzie bioróżnorodność jest ograniczana na rzecz wydajności i jednolitości.

Nic dziwnego, że EUDR spotkało się z lobbingiem ze strony sektora kawowego. Niemiecka Federacja Kawy, reprezentująca firmy takie jak Melitta, Segafredo i Fairtrade Deutschland, wyraziła obawy, podobnie jak Europejska Federacja Kawy, której członkami są Nestlé, Starbucks, Lavazza i ECOM. Argumentowano, że rozporządzenie może nałożyć nadmierne obciążenia na producentów i eksporterów, zwłaszcza w regionach o ograniczonych zasobach lub infrastrukturze do śledzenia pochodzenia.

Jednak być może pilniejszym problemem nie są wielkie plantacje, lecz 12,5 miliona drobnych rolników, którzy produkują pozostałe 60% światowej kawy. Większość z nich uprawia mniej niż pięć hektarów. W wielu krajach wylesianie nie jest napędzane przez wielki agribiznes, lecz przez ubóstwo i brak realnych alternatyw. Dla tych rolników spełnienie wymogów EUDR może być kosztowne, skomplikowane lub po prostu poza ich zasięgiem.

Weźmy na przykład Etiopię. Miliony drobnych rolników uprawiają tam kawę, często w międzyplonie z rodzimymi gatunkami leśnymi, a handel odbywa się poprzez nieformalne, rozproszone łańcuchy dostaw. Udowodnienie, że ich kawa spełnia kryteria UE dotyczące wylesiania, jest wyzwaniem logistycznym i finansowym. A jednak stawka jest wysoka. Kawa stanowi jedną trzecią całkowitego eksportu Etiopii – z czego 30% trafia do UE. W niektórych krajach produkujących nawet do jednej czwartej ludności zależy od kawy jako źródła dochodu. Utrata dostępu do rynku UE byłaby katastrofalna.

Rozporządzenie nie rozwiązuje bezpośrednio strukturalnych problemów stojących za wylesianiem – takich jak niepewność praw do ziemi, nierówności czy brak inwestycji na obszarach wiejskich. Bez wsparcia dla drobnych rolników istnieje realne ryzyko, że dobrze intencjonowane przepisy mogą przynieść efekt odwrotny do zamierzonego, pogłębiając przepaść między tymi, którzy mogą się dostosować, a tymi, którzy nie mogą.

I co ważniejsze – czy to kolejna strategia wywołująca poczucie winy ze strony Globalnej Północy? W końcu to te same kraje, które teraz egzekwują te standardy, były odpowiedzialne za kryzys klimatyczny, budując bogactwo przez wieki niesustainablego rozwoju. Teraz tworzą bariery dla tych z Globalnego Południa, którzy po prostu próbują się rozwijać – tak jak kiedyś robiła to Globalna Północ.

Strategie takie jak EUDR zadziałają tylko wtedy, gdy będą poparte poważnymi inwestycjami. Jeśli od drobnych rolników oczekuje się, że przeskoczą te same eksploatacyjne ścieżki rozwoju, które przeszli inni, będą potrzebować finansowania, wsparcia technicznego i długoterminowych partnerstw, aby to umożliwić. Bez tego ryzykujemy wymianę jednej formy niesprawiedliwości na inną.

Globalny rynek kawy jest już kruche. Ceny się wahają. Zmiany klimatu wpływają na plony. Koszty nakładów rosną. Jeśli dostęp do głównych rynków stanie się trudniejszy, więcej producentów może całkowicie zrezygnować z uprawy kawy. Zatrzymanie wylesiania jest niezbędne – ale musi się odbywać w sposób, który włącza, a nie wyklucza ludzi, od których zależy kawa, na której wszyscy polegamy.